-Nie możesz przestać mnie śledzić, co Damon?- spytała z nutką śmiechu w głosie. Obróciła się w stronę mężczyzny, który opierał się o potężny dąb. Posłał jej szyderczy uśmieszek. Dziewczyna zawsze zastanawiała się co się pod nim kryje. Tak samo on głowił się co oznacza każdy jej gest w stosunku do jego młodszego brata. Oczywiście, już dawno określiła kogo naprawdę kocha ale pomimo tego nie mógł przestać być zazdrosnym o Stefana.
-Znowu się zamyśliłeś, kochany.- powiedziała młoda kobieta, która stała teraz przed nim. Pomiędzy nimi była specyficzna więź. Każdy kto ich nie znał mógł z śmiałością stwierdzić, że są szczęśliwi. Oczywiście byli, ale nie do końca... Wiedzieli, że każde z nich czuje coś do swojego byłego partnera. Nie raz się kłócili. Ale i tak zawsze sobie wybaczali.
-Kocham cię, Damon...
-Ja ciebie też, Eleno...
***
Mulatka leżała na wielkim łóżku, wtulona w pierś swojego chłopaka. Młody łowca bawił się jej włosami. Dziewczyna martwiła się czy to na pewno był dobry pomysł. A co jeśli jej przyjaciółka się dowie? Na pewno się zdenerwuję. Kiedy ona zamartwiała się o reakcję bliskich, on był przekonany, że postąpili słusznie. Nie obawiał się, jakie mogą być skutki ich "pomocy".
-Jer, czy my dobrze zrobiliśmy?- przerwała ciszę pytaniem, dziewczyna. Chłopak westchnął. Spojrzał w jej czekoladowe tęczówki i posłał uspokajający uśmiech.
-Oczywiście, że tak. Już ci tłumaczyłem, że my chcemy pomóc...
-No tak ale...- mulatka poderwała się do pozycji siedzącej. Chłopak zrobił to samo. W jej oczach pojawiły się łzy. Szybko spuściła głowę. Nie dostatecznie szybko. Szatyn zauważył je. Nie chciał jej martwić.
-Nie płacz. Obiecuję ci, że nikt się nie dowie...
-Obiecujesz?- spytała dziewczyna, wtulając się w jego tors.
-Obiecuję...- wyszeptał.
***
Dziewczyna piła kolejnego drinka, nieświadoma co się dzieję wokół. Śmiała się właśnie z kiepskiego żartu pijanego mężczyzny przy barze. Nie dbała o to co wszyscy o niej myślą. Można powiedzieć, że była szczęśliwa. Ale do szczęścia było daleko. Poczuła coś dziwnego w klatce piersiowej. Na początku to zignorowała. Po kilku minutach gdy poczuła słaby ból, rozejrzała się po lokalu. Obraz był lekko rozmazany. Poczuła jakby jakaś nitka była zawiązana na jej sercu i z każdą sekundą ciągnięta coraz mocniej. Lekko podirytowana rzuciła banknot na blat i udała się ku wyjścia z baru. Gdy wyszła uderzyło ją zimne, nocne powietrze, które ukoiło jej obolałe ciało. Ale natarczywy ból, nie dał o sobie zapomnieć nawet na kilka chwil. Dziewczyna udała się w stronę hotelu. Po drodze zadawała sobie pytania, kto i po co? Gdy tylko przeszła przez próg hotelu, podszedł do niej jeden z pracowników. Posłała mu jeden uwodzicielski uśmiech. I to wystarczyło. Zapomniał swojej formułki, którą powtarzał dzień w dzień po kilka razy. Dziewczyna wyminęła go i od razu udała się do pokoju. Był on oświetlany tylko przez gasnące płomienie świec. Wyciągnęła mapę U.S.A. i zaczęła wodzić po niej palcem, wypowiadając przy tym niezrozumiałe słowa. Gdy w końcu mimo jej woli palec się zatrzymał przeczytała nazwę miejscowości. Mystic Falls. Szybko zaczęła pakować wszystkie swoje rzeczy. Doskonale wiedziała, że musi tam pojechać by ból minął. Gdy przemieszczała się z kąta w kąt po jej głowie chodziła jedna myśl. Dlaczego właśnie teraz, to musiało się wydarzyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz