piątek, 14 lutego 2014

[04] I'm one step ahead you.

Hybryda zdenerwowana krążyła po pokoju. Po raz kolejny spojrzał na jednego ze swoich sługów. W gniewie zrzucił ze stołu kryształowy wazon. Mężczyzna opuścił pomieszczenie by udać się do salonu. Przed jednym z jego obrazów stała brunetka z kryształową karafkę w dłoni.
-Nie wiedziałam, że jesteś jednym z tych sentymentalnych malarzy, Niklaus.- wypowiedziała jego imię z francuska. Mężczyzna prychnął i poszedł nalać sobie trochę bursztynowej cieczy. Kobieta dalej wpatrywała się w obraz. Przedstawiał on cień osoby stającej samotnie pośród drzew. Brunetka spojrzała na niego przez ramię i wróciła do oglądania obrazów.
-Jak tu weszłaś?- warknął Klaus. Kobieta nawet nie raczyła na niego spojrzeć. Wodziła wzrokiem od jednego płótna do drugiego. Z jej ust uleciało ciche westchnienie.
-Twoje hybrydy nie są zbyt rozgarnięte. Z łatwością je przekonałam, że chciałeś mnie wpuścić.- mruknęła. Znudzona podeszła do mężczyzny i wystawiła do niego karafkę. Hybryda nalał jej bursztynowej cieczy. Od razu upiła łyk. Klaus zastanawiał się o czym dziewczyna myśli. Kobieta spojrzała na mężczyznę i posłała mu uśmiech. Dopiła resztę napoju i ruszyła w stronę wyjścia.
-Gdzie idziesz?- spytał pierwotny. Dziewczyna przystanęła i obejrzała się na Klausa. Uśmiechnęła się tajemniczo a zarazem otwarcie. Jakby miała nadzieję, że hybryda wie.
-Odwiedzić pensjonat Salvatorów. Czy jest to dla ciebie jakiś problem?- spytała niewinnie. Mężczyzna w mgnieniu oka znalazł się przy niej.
-Spróbuj skrzywdzić Caroline a...
-A co? Zabijesz mnie?- zakpiła brunetka, przerywając mu.- Doskonale wiemy, że tego nie zrobisz. Więc nie stawaj na mojej drodze Mikaelson albo zapłaci za to ta słodziutka blondynka. Jasne?- warknęła robiąc krok w jego stronę. Pierwotny bez problemu złapał ją za gardło i uniósł. Dziewczyna zaczęła oddychać płytko walcząc o choć trochę powietrza.
-Tknij Caroline a to będzie ostatnia rzecz jaką zrobisz w swoim marnym życiu, jasne? Tylko ją tknij. Niech tylko włos z jej głowy spadnie.- warknął Klaus. Pomimo braku tlenu na usta dziewczyny wpłynął wredny uśmieszek.
-Jak będę chciała to nic jej nie zrobię. Ale jak na razie mam wielką ochotę poderżnąć jej gardło.- na widok miny mężczyzny jej uśmieszek się powiększył. Hybryda wzmocniła ucisk na gardło brunetki.
-Nie zrobisz tego.- powiedział pewny siebie. Dziewczyna zamknęła oczy.
-Sprawdź mnie.- wysyczała z jadem. Po chwili klęczała na podłodze, desperacko łapiąc oddechy. Złapała się za gardło i otwarła oczy. Podniosła wzrok i spojrzała na mężczyznę. Z jej oczu biła zimna furia. Podniosła się szybko i gdy znalazła się przy drzwiach obróciła się do hybrydy. Otwarła usta ale zaraz je zamknęła. Opuściła pomieszczenie z cichym trzaskiem drzwi. Teraz zostało już tylko echo obecności młodej kobiety. Klausowi przyszła do głowy jedna myśl. Pokręcił głową odpędzając ją.
W końcu nikt się nie zmieni, prawda?

***

-Witaj Jeremy.- młody łowca podskoczył gdy zauważył przed sobą uśmiechniętą brunetkę. W tym świetle jej oczy wydawały się niemal czarne. Chłopak delikatnie odsunął krzesło gdy dziewczyna pochyliła się nad stołem. Jej uśmiech poszerzył się gdy sięgnęła po shake'a. Upiła łyk nie spuszczając wzroku z chłopaka.
-Co ty tu robisz?- spytał szeptem, rozglądając się na boki. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
-Sprawdzam jak się czujesz po naszym ostatnim spotkaniu.- powiedziała, patrząc w oczy chłopaka. Jeremy poczuł buzującą wściekłość. Jak ona śmiała!
-Dwa dni temu mnie zabiłaś a teraz się martwisz jak się czuję?- chłopak starał się nie podnieść głosu ale przyszło mu to z trudem. Dziewczyna wywróciła oczami.
-Ciszej. Ludzie nie muszą o tym wiedzieć. Chyba, że bardzo chcesz trawić do wariatkowa.- posłała mu wredny uśmieszek. Po chwili wyjęła z torebki kopertę. Trzymała ją dwoma palcami. Patrzyła na powierzchnię gdy w końcu podała ją chłopakowi. On tylko spojrzał na nią ze zdziwieniem.
-Przekaż ją swojej czarownicy, łowco. Ja muszę załatwić kilka innych spraw.- ostatni raz spojrzała na chłopaka po czym wyszła. Jeremy spojrzał na nierówną powierzchnię papieru. Co kryło się  w środku? Łowca powstrzymał swoją ciekawość i schował kopertę do torby. Da ją Bonnie tak jak mu polecono. Ale w sumie czemu słucha się osoby, która go zabiła?

***

-Eleno, wiem, że jesteś wkurzona ale posłuchaj mnie!- powiedziała po raz setny wampirzyca. Brunetka obróciła się w jej stronę i spojrzała na nią z irytacją.
-Czemu mam cię słuchać! Ta dziewczyna skręciła kark mojemu bratu! Więc nie dziw się, że chcę ją zabić.- powiedziała, upijając łyk alkoholu. Blondynka wywróciła oczami.
-Nie wiesz, kim jest Eleno. Skoro wiedziała, że tu jesteśmy i wiedziała że Jeremy to łowca i tego ma pierścień, musi być dobra. Musimy najpierw obmyślić plan a później...
-Później co, Caroline?- w połowie zdania, przerwał jej głos. Obie dziewczyny w tym samym czasie obejrzały się za siebie. Przed nimi stała niska brunetka. Uśmiechała się złowieszczo.
-No co, Caroline? Zabijecie mnie?- prychnęła cicho. Podeszła do stolika i do szklanej karafki, wlała bursztynowej cieczy. Spojrzała na nie upijając łyk. Caroline przesunęła się bliżej swojej przyjaciółki.
-Powinnyście wiedzieć, że jestem krok przed wami. Zawsze.- powiedziała. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się wysoki mężczyzna. Spojrzał najpierw na przyjaciółki a później na młodą kobietę.
-Ty jesteś Damon, tak? Powiem ci, że jesteś strasznie złym chłopcem.- mruknęła, uśmiechając się ironicznie. Mężczyzna uniósł obie brwi do góry. Brunetka wywróciła oczami.
-Doskonale wiesz, że chodzi mi o Elenę. Zabrać miłość życia swojemu bratu. Nie ładnie.- uśmiechnęła się szerzej, dolewając sobie alkoholu. Spojrzała na przyjaciółki po czym upiła łyk whiskey.
-Jak już mówiłam, jestem krok przed wami.- powiedziała odstawiając pustą już karafkę. Gdy się obróciła stała przed nią blondynka.
-Dalej Caroline, skręć mi kark. Ale zanim to zrobisz- powiedziała dziewczyna, po czym wyjęła kopertę z torby.- to dla ciebie. Przeczytaj to. Teraz.- powiedziała dobitnie podając jej kawałek tektury. Blondynka nie ufnie spojrzała na niższą dziewczynę. Wzięła od niej kartonik, rozdarła go i zaczęła czytać. Z każdym zdaniem jej oczy stawały się coraz większe.
-Skąd o tym wiesz?!- krzyknęła, zrzucając list na podłogę. Brunetka wywróciła oczami.
-Mówiłam. Zawsze jestem krok przed wami. Znam każdą waszą tajemnicę, więc lepiej ze mną nie zadzierać.- powiedziała, podnosząc list. Schowała go do torby i ostatni raz spojrzała na Elenę.
-Przekaż, czarownicy by lepiej wyszła ze swojej kryjówki.- spojrzała ostatni raz na Caroline i Damona i wyszła. Para wampirów przyglądała się blondynce. W końcu dziewczyna opuściła ich posiadłość. Elena przytuliła się do Damona. Nic nie mówiła ale mężczyzna wiedział o czym myślała. I sam zadawał sobie to samo pytanie. Jakie jeszcze asy w rękawie ma ta dziewczyna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz